Już rodzina się zebrała na obradach,
gdzie pojechać - czy w tropiki, czy na Hel?
A ja serce zostawiłam gdzieś w Bieszczadach
i w Bieszczadach widzę swój coroczny cel
Nie chcę słyszeć o Ibizie czy o Bali
Mnie nie kręci żaden obcy ciepły kraj
Choćby nawet wszystko gratis rozdawali,
wolę zostać tu, gdzie mam bieszczadzki raj
Tak mi ciągle tęskno do gór,
otulonych płaszczem bujnej mgły
Tęskno mi do szlaków pośród bieli chmur,
marzeń, które w parze ze mną szły
Bieszczadzkiego nieba trzeba mi
i bieszczadzkich jasnolicych gwiazd
Pod bukową strzechą pragnę śnić
noce, które kończy jutrzni brzask
Spakowany humor, śpiwór, peleryna
Kubek brzęczy, by herbaty dostać łyk
Jak co roku lato w górach rozpoczynam
Wstaję rano, by na szlaku witać świt
Może znowu w lesie spotkam tropy rysia
Za drzewami gdzieś zabłysną wilcze kły
Może z krzaków się wyłoni korpus misia
Oby tylko nie był głodny ani zły!
Tak mi ciągle tęskno do gór,
otulonych płaszczem bujnej mgły
Tęskno mi do szlaków pośród bieli chmur,
marzeń, które w parze ze mną szły
Bieszczadzkiego nieba trzeba mi
i bieszczadzkich jasnolicych gwiazd
Pod bukową strzechą pragnę śnić
noce, które kończy jutrzni brzask
Tak mi ciągle tęskno do gór,
otulonych płaszczem bujnej mgły
Tęskno mi do szlaków pośród bieli chmur,
marzeń, które w parze ze mną szły